Hej,
Niestety znowu muszę Was przeprosić za moją nieobecność... Naprawdę nie chciałam, żeby to tak wyszło, ale jazda była w poniedziałek, a już następnego dnia miałam wyjazd do Zakopanego na Sylwestra! Pewnie myślicie, że to są moje głupie wymówki, ale tak nie jest, bo to naprawdę nie jest łatwe znaleźć na cokolwiek czas. Ale przejedźmy już do mojej poniedziałkowej jazdy! Ku mojemu zdziwieniu jeździłam na Piołunie i w dodatku na maneżu! Na początku standardowo było rozstępowanie i różne ćwiczenia - wolty, zmiany kierunku, krążenie kostkami. Następnie przeszłam do kłusa anglezowanego, a w nim przejeżdżałam przez cavaletti. Jedna była ustawiona na środku maneżu, a druga przy długiej ścianie. Później jeszcze chwilę jechałam w kłusie ćwiczebnym oraz w półsiadzie. Na końcu przeszłam do galopu i próbowałam robić to samo na wyższych przeszkodach, ale trochę mi nie wychodziło... W ciągu całego treningu udało mi się skoczyć ze cztery razy, ponieważ nie umiałam doprowadzić Piołuna do przeszkody, przez co mi się przed nią zatrzymywał... Tak zakończyła się moja ostatnia jazda, a już za trzy dni następna! Wiem, że dzisiaj jest już 1 stycznia, ale i tak życzę wam Szczęśliwego Nowego Roku!
~Muppy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz